Baza informacji
Wiadomości
Oszczędności? Obetnijmy posłom uposażenia
2012-02-06 Szymon Matuszyński - Bankier.pl
W czasach kryzysu wszyscy powinniśmy szukać oszczędności. Obywatele starają się wydawać mniej, a rząd łata budżetową dziurę, m.in. podnosząc podatki. Jednak czy „krajowego planu oszczędnościowego”, nie powinno rozpocząć się od cięć poselskich uposażeń?
Bycie posłem w sejmie w porównaniu ze standardem życia przeciętnego Polaka to istna bajka. Nie dość, że przez cztery lata mają zagwarantowany wikt i opierunek, to jeszcze każdego miesiąca muszą zastanawiać się, jak wydać 11 tys. złotych na wyposażenie i utrzymanie biura. Do tego dochodzi oczywiście podstawowe wynagrodzenie, które w 2011 roku wynosiło 9892 zł brutto.
Utrzymanie biura kosztuje, ale czy musi aż tyle?
Racja, koszty utrzymania biura poselskiego, szczególnie w większych miastach, nie należą do rzeczy tanich. Trzeba jeszcze z tych pieniędzy opłacić asystenta lub asystentkę, dbać o czystość i porządek, płacić rachunki, a także opłacić podróże służbowe. Ważne jest, żeby dbać również o wizerunek, czyli odpowiednio i schludnie się ubierać, odwiedzać fryzjera czy kosmetyczkę, raz na jakiś czas kupować dobry garnitur czy żakiet.
Nie zapominajmy jednak, że posłowie mają szereg przywilejów, które powodują, że nie ponoszą oni wielu innych kosztów. Mogą m.in. za darmo podróżować środkami komunikacji miejskiej, nie muszą także płacić za bilety lotnicze krajowych linii. Mogą bezpłatnie poprawiać swoją kondycję fizyczną i korzystać z sejmowego hotelu. Ile można dzięki temu zaoszczędzić pieniędzy? Całkiem sporo.
Obetnijmy posłom 10 proc. całkowitego uposażenia
Skoro sytuacja materialna posłów nie wydaje się w rzeczywistości zła, to może, dając dobry przykład społeczeństwu, dzięki któremu tak naprawdę znaleźli się na swoich stanowiskach, powinni zgodzić się na drobne cięcia swoich wynagrodzeń i uposażeń?

Zakładając, że każdy poseł miesięcznie otrzymuje na swoje konto 20 tys. złotych (w rzeczywistości jest to nawet 25 tys.), to czy naprawdę obcięcie tych uposażeń o 10 proc., czyli 2 tys. złotych, oznaczałoby dla nich katastrofę? Bardzo wątpliwe.
Jak lepiej wydać 11 mln złotych?
A dwa tysiące mniej dla każdego posła, to 920 tys. oszczędności miesięcznie, co w skali roku daje zawrotną sumę 11 mln i 40 tys. złotych. Choć to kropla w morzu potrzeb, ponad 11 milionów złotych piechotą po ulicy nie chodzi, a miejsc, w których lepiej można by spożytkować te pieniądze, jest bardzo wiele.
11 milionów złotych to w polskich warunkach równowartość:
- dwóch kilometrów autostrady
- ¼ całkowitej sumy, którą uzbierała w 2012 roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
- dwóch nowoczesnych pracowni do wykonywania rezonansu magnetycznego
- całkowitego zadłużenie szpitala w Gołdapii
- koszty produkcji filmu „Stara baśń: kiedy słońce było Bogiem”.
- 3055 nowych drewnianych przystanków autobusowych
Analizując koszty, jakie wszyscy ponosimy w związku z utrzymaniem 460 posłów (a gdzie senatorowie, ministrowie, itd.), zupełnie inną sprawą pozostaje stosunek zarabianych przez nich pieniędzy do jakości usług, jakie społeczeństwu oferują. Dotyczy to zarówno tego, co otrzymujemy poprzez środki masowego przekazu, jak i przez jakość stanowionego przez nich prawa. Jednak te kwestie lepiej pozostawić bez komentarza.
SM/Media